Wielu szukających pracy życia marzy o tym, aby nadszedł wreszcie ten dzień, gdy na ich biurku zadzwoni telefon od „łowcy głów”. Bo telefon od headhuntera nie dzwoni do bezrobotnych. Headhunterzy szukają dla swoich klientów osób z dorobkiem zawodowym, o który trudno na rynku. Jeśli więc wysłałeś CV do agencji doradztwa personalnego i telefon zadzwonił na drugi dzień, to nie znaczy jeszcze, że zostałeś złowiony przez headhuntera. Jeśli jednak nigdzie nie wysyłałeś aplikacji i nie wiesz, skąd miła Pani po drugiej stronie słuchawki znała Twój numer telefonu to znak, że zostałeś namierzony!

[ Zanim zaczniesz czytać dalej, zapraszam Cię już teraz na mojego nowego bloga Od Zera Do Managera w całości poświęconego budowaniu kariery managera i coachingowi kariery.

Zapraszam,

Angelika Śniegocka ]

 

Choć trzeba przyznać, że w dzisiejszych czasach nie jest to wielką sztuką. Wystarczy włączyć komputer. Żartuję czasem, że jak kogoś nie ma w Google, to nie istnieje. Jest w tym trochę prawdy, bo jeśli naprawdę Cię tam nie ma, to nie istniejesz zawodowo. Jak ma trafić do Ciebie headhunter, jeśli nie ma Cię w największej książce adresowej świata? Ułatw mu przynajmniej zadanie i załóż konto na jednym z biznesowych serwisów społecznościowych.

Kiedy już zostaniesz zamierzony, nie spławiaj headhuntera informacją, że nie jesteś zainteresowany żadną ofertą. Istnieje niepisane prawo, że rekruterom się nie odmawia. Nigdy nie wiesz, kiedy będą Ci naprawdę potrzebni. Oczywiście, z różnych powodów możesz nie być w danym momencie zainteresowany zmianą pracy i jest to zrozumiałe. Propozycji „łowcy głów” zawsze jednak warto i należy wysłuchać. W przeciwnym razie kolejna może się już nie pojawić.

Headhunterzy są zmorą wielu firm. W ośrodkach, w których zlokalizowane są pokrewne biznesy, jak na przykład przemysł samochodowy na Śląsku, centra outsourcingu w Krakowie czy „Dolina Krzemowa” we Wrocławiu, podkradanie pracowników jest na porządku dziennym. Firmy próbują się przed tym zjawiskiem zabezpieczać, zawierając na przykład pomiędzy sobą dżentelmeńskie umowy o nie podkupywaniu sobie pracowników. Zawierają także umowy z kilkoma agencjami rekrutacyjnymi na różne procesy rekrutacyjne. Zgodnie bowiem z dobrymi obyczajami panującymi w branży, pracodawcy chronieni są przed zakusami rekruterów firmy, z którą mają podpisaną umowę o świadczenie usług.

W Polsce executive search jest jeszcze w powijakach. Na rynku działają przede wszystkim agencje zagraniczne. Nie dają ogłoszeń do portali, więc często ich nazwy nic Ci nie mówią. Poznaj marki największych z nich, oto one: Egon Zehnder Int, Russell Reynolds Associates, Korn Ferry, Amrop Hever, Spencer & Steward, DK Executive Search, Kienbaum, Ray & Berndtson, ICC Partners, Pedersen & Partners.

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • TwitThis
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gwar