Wielu kandydatów zastanawia się, po co pracodawcy proszą o listy motywacyjne i co w nich pisać? A inni konsekwentnie odmawiają ich wysyłania. Zauważyłam pewien paradoks z tym związany: kandydaci nie wiedząc, co pisać w listach motywacyjnych posiłkują się tzw. gotowcami, przez co zniechęcają rekrutujących do ich czytania. Wielu z nich otwarcie przyznaje, że listów motywacyjnych nie czyta.

W takiej sytuacji jest oczywiście silna pokusa, by zrezygnować z pisania listu. Zdecydowanie to odradzam. Dobry list motywacyjny nie jest zły. Rezygnując z napisania go, rezygnujesz z dodatkowego narzędzia perswazyjnego.

Co odróżnia dobry list motywacyjny od kiepskiego?

Dobry list motywacyjny to Twoje przysłowiowe 5 minut na to, by przekonać do siebie pracodawcę. Zrezygnuj więc z szablonu, w zamian decydując się na taką formę listu, która pozwoli Ci uzupełnić swój profil o informacje, których nie zawarłeś w życiorysie.

Często podczas rozmów rekrutacyjnych odkrywam wiele informacji o kandydacie, których nie napisał w CV. List motywacyjny służy właśnie temu, aby przedstawić różne wątki poboczne, ukazujące Ciebie jako kandydata w jeszcze lepszym świetle. Zdecydowanie nie sprawdza się wersja „przymiotnikowa”, czyli wymienianie całej litanii wszystkich cech charakteru, których posiadanie sprawia, że jesteś chodzącym ideałem. Zachęcam bardziej do tego, by spojrzeć na list motywacyjny jak na ofertę handlową, której zadaniem jest rozwianie wątpliwości rekrutującego, mogących pojawić się w jego głowie po przeczytaniu CV.

Sceptycy mogą teraz stwierdzić „po co pisać list, skoro sami haerowcy przyznają, że ich nie czytają”. Dobry przeczytają. Dobrze napisany list motywacyjny daje się rozpoznać od pierwszych linijek – niesamowicie wciąga czytającego:).

Z życzeniami lekkiego pióra,

Angelika Sniegocka

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • TwitThis
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gwar