Chcesz zrobić karierę? Tutaj dowiesz się jak zdobyć dobrą pracę, awansować na managera i zarabiać więcej pieniędzy
::. Jak odmówić przyjęcia oferty pracy?
Czytelniczka bloga zdała mi ciekawe pytanie:
Pani Angeliko,
biorąc pod uwagę Pani bogate doświadczenie trenerskie w obszarze HR mam do Pani pytanie dot. zachowania kandydata już po rozmowie rekrutacyjnej. Nie znalazłam na nie odpowiedzi na forach, więc jeśli mogę prosić Panią o radę, to będę wdzięczna. Otóż, uczestniczyłam w rozmowie rekrutacyjnej z bardzo miłą Panią menedżer – ewentualną moją przyszłą przełożoną, rozmowa była niestresująca i nawet nie wiem kiedy minęła. Po tej rozmowie miałam inną rozmowę o pracę w innej firmie i prawdopodobnie wybiorę tę drugą propozycję.
Mam dać odpowiedź pierwszej Pani menedżer co do mojej decyzji, ale powiem szczerze nie byłam w takiej sytuacji i nie wiem jak to zrobić, jakich konkretnie słów użyć, by nikogo nie urazić i tak, by „nie spalić za sobą mostów”? Czy może powinnam powiedzieć wprost, że dostałam inną propozycję pracy?
Magdo,
kiedy czytałam Twoje pytanie nasunęła mi się analogia do wyboru pomiędzy dwoma narzeczonymi – raczej żaden nie chciałby się dowiedzieć, że nie został wybrany bo pojawił się lepszy model na horyzoncie:)
Gdybym to ja miała odmówić złożonej propozycji zatrudnienia skupiłabym się w swojej argumentacji na tych elementach stosunku pracy, które nie do końca spełniają moje oczekiwania (zakładając, że nie jest to tylko wynagrodzenie), więc nie mogłabym z pełną odpowiedzialnością długoterminowo zaangażować się w pracę dla tej firmy. Na pewno podkreśliłabym też atrakcyjność tej oferty i podziękowała za zaufanie, jakim mnie obdarzono składając ofertę.
Rozumiem, że masz już na piśmie ofertę pracy z drugiej firmy a nie jest to tylko bliżej nieokreślona obietnica zatrudnienia. Znane mi są przypadki, gdy kandydaci przebierający pomiędzy ofertami zostawali bez żadnej pracy.
Zachęcam Cię, abyś kierując się wyborem oferty wzięła pod uwagę nie tylko wynagrodzenie, ale też wartość dodaną do niego. Piszę o tym tutaj. Jeśli dobrze rozmawiało Ci się z przyszła przełożoną, to jest to 80% sukcesu w przyszłej pracy, dlatego rozważ ponownie wszystkie za i przeciw.
Mam nadzieję, że Ci pomogłam.
Angelika Śniegocka
| Ten wpis został napisany przez Angelika Śniegocka na 25 listopada 2009 o 16:03, i jest w kategorii Odpowiedzi. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |










około 10 miesiące temu
Osobiście myślę, że relacja opisywana przez panią Magdalenę to transakcja handlowa jak każda inna. Porównywanie rozmowy o pracę do relacji narzeczeńskiej nie jest na miejscu. Przecież osoba zwracająca się po poradę nie odrzuciła oferty miłej pani menadżer z przyczyn personalnych, lecz pragamtyczno- ekonomiczych oraz z uwagi na lepsze możliwości rozwoju. Żaden trzeźwo myślący rekruter nie obraziłby się na kandydata, który powiedziałby otwarcie: ,,bardzo dziękuję za poświęcony czas, ale firma X bardziej spełnia moje oczekiwania, mogę lepiej wykozrystać w niej swój potencjał”. Ciekawa jestem, czy szefowie firm oraz początkujący specjaliści HR też radzą się jak uzasadniać kandydatom, dlaczego jednak wybrali kogoś innego? Nonsens, prawda? A niby dlaczego. Podobno mamy wolny rynek. Pozdrawiam
Joanna
[Odpowiedz]
Angelika Śniegocka Odpowiedź:
Marzec 18th, 2011 at 22:21
Joanno,
tu i ówdzie przejawiają się Twoje kontrowersyjne komentarze. Zakładam, że skoro czytasz mojego bloga to wchodzisz tu po to, aby się czegoś nauczyć? Skoro działałaś do tej pory na swój sposób i jak widać nie przyniosło to efektu, to pozwól sobie słuchać starszych od siebie i nauczyć się czegoś nowego, co może odmieni Twoją sytuację życiową.
To zdecydowanie lepsze niż uparcie tkwić przy swoich przekonaniach. Trochę pokory…
Pozdrawiam.
[Odpowiedz]
około 10 miesiące temu
Pani Angeliko,
Uważam, że w kontaktach z osobami rekrutowanymi obowiązuje forma ,,proszę pana” , ,,proszę pani” bez względu na to czy dany człowiek jest poważnym dyrektorem czy 20- latkiem, chcącym dorobić do kieszonkowego. Nie odpowida mi sposób w jaki rekruterzy często odnoszą się do osób szukających pracy. Już choćby fakt, że pozwoliła sobie Pani zwrócić się do mnie per Ty, świadczy o tym, że wychodzi Pani z założenia, że rekrutowany musi starać się, wysilać się, a rekrutujący patrzy sobie na przybysza jak na produkt, nie ten będzie inny. Skoro Pani twierdzi, że roszczeniowość nie popłaca, to proszę mi wyjaśnić pewien fenomen. Pielęgniarki zarabiają mizernie, przecież wszyscy wiemy, że nie odejdą z pracy, bo mają powołanie i mogą zasuwać za głodowe stawki. Tymczasem inżynier nie będzie miał sentymentów, jak mu dobrze nie zapłacą to odejdzie do konkurencji.
Myślenie, że osoba miła i spolegliwa więcej osiągnie jest błędne. Czasami człowiek musi zadać sobie pytanie: chcę zarabiać dobrze czy być lubianym? Dobrze, jeśli można to połączyć. A jeśli nie? Moje myślenie jest realistyczne. Nie twierdzę, że musi się Pani to podobać. Biznes to biznes. Rządzi się innymi prawami niż relacje koleżeńskie i przyjacielskie.
Po prostu nie zrozumiałam do końca pytania z którym zwróciła się czytelniczka Pani Magdalena. Jeżeli rekruter obraziłby się po grzecznej odmowie, to znaczy, że bycie miłym było na pokaz. To, że ktoś jest dla nas miły i uprzejmy, nie znaczy, że mamy czuć się winni, kiedy nie przystajemy na jego propozycje.
Chciałabym realizować swoje cele i rozwijać się zawodowo, pokora w tym nie pomaga. Człowiek pokorny, czyli taki pracownik, którego Pani szuka, realizuje cele nie swoje, lecz firmy czy instytucji. Nie zależy mi na byciu trybikiem w machinie, wypełniającym polecenia. Czasy zmieniły się, nie ma co narzekać na młode pokolenie, że tacy roszczeniowi i niewdzięczni pracodawcom. Pozdrawiam
Joanna
[Odpowiedz]
Angelika Śniegocka Odpowiedź:
Marzec 21st, 2011 at 23:34
Joanno, zwróciłam się do Ciebie po imieniu, bo w internecie to powszechnie obowiązująca forma. Do wszystkich w ten sposób się zwracam, czy to w mailach czy na blogu.
[Odpowiedz]