Chcesz zrobić karierę? Tutaj dowiesz się jak zdobyć dobrą pracę, awansować na managera i zarabiać więcej pieniędzy
::. Pewność siebie na rozmowie
Czytelnik zapytał mnie jak zdobyć pewność siebie podczas rozmowy kwalifikacyjnej oraz swobodę wypowiedzi.
Czy zastanawiałeś się w jakich sytuacjach denerwujesz się w życiu najbardziej? Mogę się domyślać, że w nowych.
To jest właśnie odpowiedź na Twoje pytanie.
Po pierwsze – solidne przygotowanie – im mniej pytań Cię zaskoczy, tym większą pewność siebie wykażesz.
Po drugie – praktyka czyni mistrza. Przy 30 rozmowie, tak jak trener szkolący po raz 30 z tego samego tematu, przestaniesz w ogóle zauważać, że masz jakieś poważne wystąpienie.
Masz wpływ na obydwie rzeczy. Możesz przygotować sobie odpowiedzi na potencjalne pytania jak i zwiększyć częstotliwość zapraszania na rozmowy wysyłając więcej skutecznie napisanych aplikacji.
Życzę powodzenia.
| Ten wpis został napisany przez Angelika Śniegocka na 13 lutego 2010 o 19:02, i jest w kategorii Rozmowa kwalifikacyjna. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |









około 1 lat temu
Mimo młodego wieku (24lata) i studiów dziennych w ciągu roku byłam na około 20rozmowach kwalifikacyjnych. Faktycznie „ćwiczenie czyni mistrza”, bowiem na ostatniej rozmowie (4dni temu) byłam spokojna. Wręcz miałam wrażenie, że 2młodych rekruterów bardziej było „sztywnych” niż ja, ciekawe uczucie
W innej firmie natomiast trochę „ucięło mi skrzydła” po odczytaniu maila, że na staż (po Assessment Centre) został wybrany inny kandydat. A bardzo mi na tym zależało…
Poprzednia ciekawa oferta – po pozytywnym przejściu 2 etapów ” już prawie mnie przyjęli”, ale zawiesili rekrutację…
Wcześniejsza oferta – w drugim etapie (3kandydatów) odpadłam, prawdopodobnie dlatego, że trochę zwiększyłam oczekiwane wynagrodzenie na godzinę (już wiem, że to błąd i że się to nie podobało).
Ciągle się uczę, wiem, że to wartościowe doświadczenie – przechodzenie przez te rozmowy i próbki pracy itp., ale po tym asesmencie (po którym byłam nawet zadowolona) odpadłam, brakuje mi tego zapału, który wcześniej ciągle mi towarzyszył. Jestem zniechęcona, nie wiem jak siebie na nowo pozytywnie nastawić do szukania pracy? Czuję się jak towar, który powinien ciągle prezentować się z najlepszej strony, być w świetnej kondycji psychofizycznej, zawsze pogodny i w gotowości… Brakuje chęci :/
[Odpowiedz]
Angelika Śniegocka Odpowiedź:
Styczeń 30th, 2011 at 20:37
Witaj,
Tak to jest, że przed metą towarzyszy nam największe zniechęcenie i najtrudniej o dodatkowy wysiłek. Fakt, że tak daleko zaszłaś świadczy o tym, że zwycięstwo czeka na Ciebie tuż za rogiem…
Trochę tak jest, że jako kandydat jesteś towarem, i to towarem eksportowym. Nie pamiętasz tych czasów, ale kiedyś jak coś było produkowane na eksport, to było wiadomo, że jest lepszej jakości:)
Na rynku pracy warto więc być produktem eksportowym, taką lepszą wersją siebie…
Życzę powodzenia!
[Odpowiedz]
około 10 miesiące temu
Droga Pani Angeliko,
Codziennie dziękuję Bogu, że mogę robić to, co lubię, mam fundusze na naukę języków obcych i dodatkowe zajęcia.
Poszukam sobie pracodawcy, który będzie cenił mnie i widział we mnie człowieka. Jak ktoś chce być produktem, proszę bardzo, mamy demokrację, ale ja szukam cywilizowanych warunków pracy. Jestem mobilna, lubię podróżować, rozmowy z Anglikami, Niemcami, Francuzami nie krępują mnie, czasami mam problemy z cyrlicą. Konkludując: trzeba oddzielić ziarno od plew. Pozdrawiam i dziękuję za cenne wskazówki. Myślę, że gdyby zechciała mnie Pani zaprosić na rozmowę, nie skorzystałabym. Myślę, że nie byłoby warto. Pani przemyślenia otrzeźwiły mnie do tego stopnia, że zamierzam rozwijać się tylko w tym, co lubię i nie zastanawić się: ,,czy jestem dobrym produktem dla tego rekrutera?”
Joanna
[Odpowiedz]