Polacy wkraczają na rynek pracy jako jedni z ostatnich w Unii Europejskiej. W 2007 roku na rynku pracy znajdował się zaledwie co drugi Polak w wieku 22 lat. Tylko młodzi pracownicy z Grecji, Włoch, Węgier, Luksemburga i Rumunii wchodzą na rynek pracy później niż Polacy, bo w 23 roku życia.

Średnia dla całej Unii była o dwa lata niższa, a w porównaniu z liderem rankingu – Wielka Brytanią – pozostawaliśmy nawet o siedem lat do tyłu.  Jednocześnie Polska znalazła się w gronie krajów, w których start na rynku pracy następuje coraz później – w porównaniu do 2000 roku wzrósł o rok.

Podobnie aktywność zawodowa osób w wieku 15-24 lata jest w Polsce na jednym z najniższych. W III kwartale 2009 roku w Holandii na rynku pracy pozostawało niemal 75% młodych osób,  w Polsce było to niecałe 35%.

Jakie są przyczyny późnego wejścia Polaków na rynek pracy?

[ Zanim zaczniesz czytać dalej, zapraszam Cię już teraz na mojego nowego bloga Od Zera Do Managera w całości poświęconego budowaniu kariery managera i coachingowi kariery.

Zapraszam,

Angelika Śniegocka ]

 

Według statystyk Eurostatu w 2006 roku naukę w dwa lata po zakończeniu obowiązku szkolnego kontynuowało 93,6% młodych Polaków . W Wielkiej Brytanii ten sam wskaźnik był niemal o połowę niższy i wyniósł 47,6%. W Polsce nawet studiujący zaocznie i wieczorowo rzadko pracują.

Po otwarciu granic coraz większą popularnością cieszy się także gap year, rozdzielający czas studiów od pełnoetatowej pracy, co jeszcze bardziej opóźnia wejście na rynek pracy.

Skłonność do długiego uczenia się i odkładania pierwszej pracy na bliżej nieokreślone „potem” jest – jak się okazuje –  typowe dla krajów byłego bloku wschodniego. Wyjątek stanowi tylko Łotwa. Przyczyna opóźnienia w stosunku do krajów Europy Zachodniej tkwi w pozostałościach pasywnej polityki rynku pracy realizowanej przez rządy tych krajów. Odgórnie sterowane opóźnienie wejścia młodych ludzi na rynek i polityka wczesnych emerytur poprawia znacząco statystyki bezrobocia. Pozostawienie w Polsce obowiązku nauki do 18 roku życia, podczas gdy w  większości krajów Europy obowiązek szkolny kończy się w wieku 16 lat, jest jednym z jej przejawów. Podobnie jak zatrudnianie tzw. młodocianych, czyli osób poniżej 18. roku życia, które jest regulowane przez restrykcyjne przepisy. Podpisanie umowy poprzedza szereg formalności, w tym uzyskanie zezwolenia Państwowej Inspekcji Pracy, co odstrasza zarówno pracodawców jak i młodocianych do podjęcia pracy. A przede wszystkim skutkuje zatrudnianiem młodych w szarej strefie.

Oprócz barier prawnych napotykamy w naszym kraju na bariery mentalności. Jak wynika z badań opinii społecznej sami Polacy są niechętni zatrudnianiu młodzieży, zwłaszcza w dobie kryzysu gdy praca staje się towarem luksusowym. Jak wynika z badań CBOS, w 2009 roku wakacyjnej pracy uczniów szkół podstawowych sprzeciwiało się 95% badanych. Co siódmy ankietowany uważał, że w czasie wakacji pracować nie powinni uczniowie w wieku 13-15 lat. Mniejszą dezaprobatę zgłaszano w stosunku do 16-19-latków.

To oczywiście tylko oficjalne statystyki. Polska młodzież udziela korepetycji, pisze wypracowania, handluje ciuchami na aukcjach czy pracuje „na czarno” w rodzinnych firmach. Gdyby czynności te wykonywali legalnie, to statystyki wejścia na rynek pracy mogłyby przedstawiać się zupełnie inaczej. Ulgę odczułby również budżet państwa i obecnie pracujący, których przyszłe emerytury będą topnieć tym szybciej, im później do legalnej pracy pójdą ich dzieci.

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • TwitThis
  • Google Bookmarks
  • email
  • LinkedIn
  • Wykop
  • Gwar